Najnowsze wpisy, strona 4


wrz 12 2004 Linsey
Komentarze: 0

Dzisiejsza noc byla spokojna i bez niespodzianek.Postanowilem nie myslec nad tym co sie dzieje wierzac ze wszystko sie samo z czasem wyjasni.
Tak jak wczoraj nie spalem przez wiekszosc nocy.Dzis nie czuje zmeczenia jakbym w ogole nie musial spac...Dzien postanowilem zaczac tak jak zawsze.Po toalecie porannej i ubraniu sie ruszylem na osiedle.Wczorajsze objawy nie zmienily sie.Postanowilem sprawdzic czy jak z tym darem nie przyszly mi jakies inne zdolnosci.
-wzrok mialem ten sam
-sila niestety tez nie wzrosla
-biegalem jak zawsze
-reszta umiejetnosci tez byla taka sama jak zawsze.
Moze ja poprostu dostaje świra? -powiedzialem do siebie cicho.
Dzien mi sie skonczyl normalnie i jak zawsze po paru godzinach rozmow na gg polozylem sie spać.
Zasnalem momentalnie jak jeszcze nigdy.Mialem znowu sen ale tym razem byl to sen oparty na przezyciach z ostatnich dni.Czując na sobie lodowaty powiew powietrza otworzylem oczy.Przed moim lóżkiem stała postac w czarnej pelerynie z glowa pochyloną w dół.Otwierajac oczy calkowicie ujrzalem biala aure tego osobnika,moje zdziwienie bylo nie do opisania.
-Witaj Dragonie.Jestem Linsey.Nie boj sie i nie odzywaj przez chwile.Mamy naprawde bardzo malo czasu wiec bede sie streszczal.Wiem wszystko o twoim dziwnym darze i o zielonym szmaragdzie.Moge ci pomoc zrozumiec i otworzyc oczy na kolejne niespodzianki ale tylko wtedy jesli ty bedziesz tego chcial.Czas dobiega konca dlatego daje ci tylko chwile na namyslenie sie.Nie karze ci opuszczac domu oczywiscie,twoje dotychczasowe zycie bedzie nadal razem z tobą.Namysliles sie juz?
-Rozumiem ze nie ma juz od tego odwrotu?musze zyc z tym darem?
-Tak
Nie okazujac lęku przed jego osobą stanowcza powiedzialem - Ruszajmy w droge.
Linsey trzymajac mnie za ręke powoli sprowadzil mnie na ziemie skacząc z balkonu.Nie potrafil latać a jego umiejetnosci teleportacji jak sie pozniej okazalo byly bardzo wyczerpujące.Po godzinie drogi w pelnym milczeniu doszlismy do starego hangaru ktory byl starannie zabudowany starymi metalowymi płachtami.Moim oczą ukazala sie wielka pusta hala ze starannie wymyta podloga.Blaski księzyca przemykaly sie przez wieksze szpary oswietlając cale pomieszczenie.Cale miejsce posiadalo swoj urok ktory mnie bardzo podniecal i olsniewal.

Weszlismy do srodka.
-Witaj w twoim nowym miejscu treningowym.To tu wlasnie bedziesz sie uczyl podstawowych zdolnosci ktore bedziesz nabywał z czasem.Wszystko wymaga pracy dlatego duzo czasu bedziesz poswiecał treningą.To nie jest film w ktorym zwykly smiertelnik uczy sie walki w 20minut.Jesli bedziesz chcial cos umiec bedziesz musial wykazac sie nie lada chęcia do nauki.Masz jakies pytania? - powiedzial glosno Linsey
Odpowiedzialem -Tak i to wiele.Kim jestes?Co to za szmaragd na moim ciele i czemu widze dziwne aury patrzac na ludzi?
-Jak juz mowilem mam na imie Linsey - Mowiać to sciagnał kaptur - i jestem Korycelem.
-Korycelem?-  spytalem
-My trafieni przez niezwykly szmaragd,dar od wladców ziemi nazywamy siebie Korycelami.Szmaragd na twoim ciele jak juz wspomnialem jest radem od wladcow ktorzy z niewiadomych przyczyc co jakis czas zsyłaja takie niespodzianki z nieba.A wiec nie jestes jedyny.
-Nie? a wiec ile nas jest? - znowu spytalem stanowczo
-Wiem ze taka odpowiedz cie nie bedzie satysfakcjonowac ale odpowiem Sporo.Nikt nie wie ile szmaragdow dotychczas zostalo zeslanych na ziemie.A wiec kontynulując my Korycele dzielimy sie na Wybranych i przypadkowych posiadaczy szmaragdu.To czy ktos jest przypadkowym posiadaczem szmaragdu mozemy poznac po braku  specjalnych umiejetnosci jakie oferuje kamień.Umiejetnosc jaka  posiadasz dostaje kazdy nowy posiadacz kamienia a wiec nie jestes narazie nadzwyczajny.
-A kolory aur jakie widze? czemu ty masz inna aure od pozostalych?
-Hmm - Linsey chwile sie zamyslił - tlumacząc prosto
Czerwono-Blękitne aury posiadaja normalni smiertelnicy
Biale czyli takie jak ja posiadaja  oczyszczeni ktorzy nie maja juz prawa walczyc ani stawac po obojetnej stronie.
Czarne aury sa w posiadaniu zlych Koraceli ktorzy kochaja sie w walce i w zabijaniu
no i oczywiscie Niebieskie aury ktore mozna rozpoznać u pozytywnych wojowników.
-A moja aura?jakiego jest koloru?
-Twoja aura nie ma  koloru gdyz nie wybrales jeszcze drogi ktora chcesz isc.Wiecej wiedzy zdobędziesz z czasem.Teraz niestety musze cie opuscic,czekaj na mnie tutaj jutro o godzinie 23.
-W razie czego jak cie znajde? -cicho przyknalem jednak postaci Linseya juz nie bylo.
Wrocilem do domu z wieloma kolejnymi pytaniami.Byl juz ranek jednak wszyscy w domu jeszcze spali.Postanowilem pujsc do biblioteki i sprobowac nabrac wiecej wiedzy na temat Szmaragdu,Koracelow i Linseya.Niestety moje wysilki poszly na marne.Bibliotekarka wzruszajac tylko ramionami dala mi do zrozumienia ze nie wie o czym mowie.Wiem napewno ze to wszystko to nie byl jakiś glupi sen ktory śni sie co 2 facetowi po kieliszku vodki.Po powrocie do domu wlaczylem pc i postanowilem sprobowac swoich sił przed komputerem.Po 2godzinach szukania znalazlem pare zmianek o czlowieku ktory w telewizji oswiadczyl ze widzi wnętrze czlowieka oraz potrafi widziec 100m w dal.Osoba ta w tajemniczych okolicznosciach zniknela dzien po wpuszczeniu materialu na antene jednej z amerykanskich telewizji.Znalazlem tez pare szkiców Lienseya jako starodawnego Rzymskiego Wojownika ktory walczyl dla usiechy Cezara a potem zniknal zabijajac jak legenda mowi 100 żołnieży.Czyzby to ten sam Linsey ktorego wczoraj poznalem?? coraz wiecej pytań rodzi mi sie w glowie.

za-zycia : :
wrz 12 2004 Coś mi mowi ze juz nie bedzie nigdy tak...
Komentarze: 1

 Stojąc na balkonie,ogladajac gwiazdy nie bylem swiadomy zagroznia.
Popatrzylem w niebo i zobaczylem jakis obiekt zblizajacy sie w moim kierunku.
Stalem wryty olsniony blaskiem tego obiektu.
Bardzo maly obiekt lecial wprost na mnie,nie wiedzac czy odskoczyc stalem w bezruchu.
Zostalem trafiony.
Dziwny kamien wtopil sie w moje cialo.
Coś mi mowi ze juz nie bedzie nigdy tak samo jak kiedyś....

 

za-zycia : :